Po krótkiej przerwie (z powodów technicznych) mamy sporo do nadrobienia, zaczynamy od posiedzenia Komisji Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

19.03.br. odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu o zmianie ustawy - Prawo łowieckie. Na posiedzeniu Komisji, oprócz ogólnych uwag do projektu podjęto szereg interesujących kwesti, m.in.:

1. Sprawa uczestnictwa dzieci w polowaniach,
2. Kwestia zakazu dokarmiania zwierzyny,
3. Kwestia zakazu stosowania amunicji ołowianej,
4. Pojawił się również, naszym zdaniem, ciekawy wątek strategicznej oceny oddziaływania na środowisko wieloletnich planów łowieckich, który nie został niestety rozwinięty,

Ostatecznie, zgodnie z dyspozycją Pani Premier aby rządowy projekt ustawy rozpatrywać łącznie z projektem poselskim, projekt rządowy skierowano do podkomisji.

 

Poniżej przedstawiamy fragmenty najciekawszych wypowiedzi. Całość znajduje się tutaj (klik).

 Poseł Paweł Suski (PO) poruszył temat dzieci na polowaniach:


"Istotne jest to, że w ustawie o ochronie zwierząt art. 34 ust. 4 pkt 2 wyklucza udział dzieci w uboju i uśmiercaniu zwierząt kręgowych. Dotyczy to – jak sądzę po zapoznaniu się z tą tematyką szerzej – i uboju zwierząt gospodarskich w gospodarstwach i uboju zwierząt w ubojni, ale przepis ustawy o ochronie zwierząt odnosi się szeroko do tego aspektu, ponieważ jest to bardzo drastyczna forma – myślę tu o uczestniczeniu dzieci w tego rodzaju procederze. Polowanie jest również aktem uśmiercania. Jest to akt, który we wstępnej fazie jest przygotowywany, a po dokonaniu strzału jest sprawianie zwierzyny (...). I wierzcie mi państwo, że to jest bardzo drastyczna forma oddziaływania na psychikę dziecka. Mając na uwadze fakt, że dzieci i nieletni uczestniczą w nagankach, że biorą czynny udział w polowaniach zbiorowych, jak również fakt, że podczas takich polowań dochodzi do wypadków – jest wiele linków w Internecie – pozwoliłem sobie zaprosić przedstawicieli organizacji, które ten problem uwypukliły. Są tu z nami i jeśli państwo zechcecie, to przedstawią ten aspekt również w formie wizualnej.
Wydaje się, i postawię tu wniosek kategoryczny, iż w prawie łowieckim należałoby zabronić udziału dzieci w tego typu polowaniach."

Odmienne zdanie przedstawił Poseł Tomasz Kulesza (PO):


"(...)to, co usłyszałem, nie godzi tylko w Polski Związek Łowiecki, w wielowiekową tradycję związaną z tym kawałkiem dziedzictwa narodowego, jakim jest łowiectwo, ale godzi też w zdrowy rozsądek. Jak istnieje nasza cywilizacja, tak istnieje polowanie. Jak istnieje cywilizacja, istnieje polowanie zbiorowe. Na tym polowaniu zbiorowym zawsze pojawiają się naganiacze. Nie słyszałem w ostatnim czasie, żeby jakiekolwiek dziecko – aczkolwiek dzieci nie biorą udziału w nagance, większość to są ludzie dorośli – poniosło jakiś uszczerbek na zdrowiu fizycznym czy też psychicznym. Natomiast słyszałem – i wiem to z własnego doświadczenia – że w tej 120-tysięcznej armii polskich myśliwych zdecydowana większość kół, do których ci ludzie należą, prowadzi zajęcia dydaktyczne, wychowawcze, patriotyczne. I na to powinno się zwrócić uwagę. Na aspekt związany z dydaktyką i wychowaniem (patrz: ochrona przyrody) a nie na jakieś wysnute nie wiadomo skąd sytuacje związane z zagrożeniem w zdrowiu psychicznym czy też zagrożeniu fizycznym dzieci uczestniczących w różnego rodzaju programach stworzonych przez Polski Związek Łowiecki i przez polskich myśliwych.
Oczywiście możemy sobie pooglądać jakieś historyjki obrazkowe. Jednak jestem bardzo daleki od tego, by w tej chwili podejmować jakiekolwiek działania na rzecz wprowadzenia norm prawnych, które by uniemożliwiły uczniom szkół ponadgimnazjalnych, uczniom od przedszkola do studentów szkół wyższych, uczestniczenia w tych wszystkich sprawach związanych z właściwym postrzeganiem naszej rodzimej przyrody. Absolutnie tu żadnego zagrożenia nie ma. Zagrożenie jest gdzie indziej. Zagrożenie jest w ruchu drogowym, zagrożenie jest w środkach odurzających, zagrożenie jest w ryzykownych zachowaniach. Na pewno myśliwi nie są zagrożeniem dla naszej młodzieży."


Poseł Stanisław Wziątek (SLD) zwrócił uwagę na dwie sprawy:


"Pan minister powiedział, że w tym projekcie ustawy próbuje się zwiększyć wpływ ministra na pozyskiwanie zwierzyny. Otóż zauważam tutaj ogromną – chciałbym to nazwać delikatnie – sprzeczność między tym, co pan minister mówił wcześniej w stosunku do tego, co proponuje się w tym projekcie ustawy. Otóż, my proponujemy, aby to właśnie minister był tym, który zatwierdza wieloletnie plany łowieckie, który ma wpływ na gospodarowanie populacją zwierzyny w dłuższym horyzoncie czasu, a nie reaguje indywidualnie na sytuacje, które są wyjątkowe, tylko gospodaruje jako gospodarz zasobów przyrody w Polsce w taki sposób, aby nie następowały żadne zakłócenia funkcjonowania właśnie w przyrodzie. Dlatego też, panie ministrze, nie można tu mówić o przykładzie pomoru afrykańskiego i używać tu przykładu Podlasia, ponieważ pomór afrykański zaistniał, a nie było wykonywane polowanie, bo właśnie administracja rządowa podejmowała takie decyzje, że polowania nie były wykonywane. Nie będę tu mówił o szczegółach. A pan pozbywa się tego, żeby akceptować plany łowieckie o charakterze wieloletnim. Jest tu wyraźna sprzeczność.
Druga sprzeczność wiąże się z tym, co ja nazywam „państwem obywatelskim", „państwem demokratycznym". Otóż, zawsze w państwach demokratycznych, w filozofii funkcjonowania państwa jest to, że część swoich kompetencji przekazuje państwo organizacjom, które mają charakter pozarządowy, organizacjom, które same dobrowolnie skupiają się, zrzeszają, organizują i realizują część zadań państwa. I tak jest w przypadku Polskiego Związku Łowieckiego, który jest organizacją zrzeszającą dobrowolnie tych wszystkich, którzy nie tylko pielęgnują tradycje, ale są elementem wykonywania tego, co nazywam gospodarką łowiecką w Polsce. A z drugiej strony pan mówi: tak, niech to będzie organizacja o charakterze obywatelskim, ale ja będę decydował o tym, jak oni mają się organizować, co mają robić. No, to po prostu tak nie może być. Albo organizacja przygotowuje swoje własne statuty, swoje własne uwarunkowania prawne i realizuje zadania państwa, albo, rzeczywiście, niech pan pójdzie jeszcze dalej i powie, że w ogóle taka organizacja jest niepotrzebna. Jeśli mamy mieć zaufanie do państwa, to także państwo musi mieć zaufanie do tych, którym powierza część realizacji swoich zadań.
Nie będę odnosił się do innych kwestii szczegółowych. Chciałbym tylko stwierdzić, że w projekcie rządowym jest wiele takich zapisów i propozycji, które zasługują na szacunek i uwzględnienie. I moim zdaniem, panie przewodniczący, jeśli podkomisja zechce pochylić się nad obydwoma projektami, to może wyjść z tego produkt, który będzie lepszy od każdego złożonego indywidualnie (i poselskiego, i rządowego)".


Prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Zwierząt IUS ANIMALIA Dorota Wiland:


"(...)projekt rządowy przede wszystkim miał zrealizować, wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który wyraźnie wypowiedział się, że właściciel terenu, którego chroni konstytucja, która stoi na straży własności prywatnej, ma prawo wyłączyć swój teren z obwodu łowieckiego. A co robi ten projekt? Otóż, ten projekt uzależnia to wyłączenie od arbitralnej decyzji jakiegoś urzędnika, wprowadza rozróżnienie i proponuje wyłącznie możliwości sprzeciwu właścicieli jedynie na terenach czy nieruchomościach zabudowanych, tak jakby własność nieruchomości zabudowanej była bardziej chroniona konstytucyjnie niż własność nieruchomości niezabudowanej. Przyznaje prawo wyłączenia wyłącznie tym właścicielom, którzy przebywają tam stale lub tymczasowo. Przyznaje możliwość wyłączenia tylko w takiej sytuacji, kiedy właściciel przed sądem dowiedzie, że jego wyznanie mu tego zabrania. To jest po prostu kuriozum.
Zdaniem prawników, zdaniem ekspertów przyjęcie tej ustawy w takiej formie jest nie tylko rażącym naruszeniem konstytucji, ale też i nie wykonuje orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, a przede wszystkim kwalifikowałoby natychmiast taką ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Trybunał Konstytucyjny orzekł wyraźnie w swoim wyroku, że właściciel nieruchomości chroniony konstytucyjnym prawem własności ma prawo wyłączyć swoją nieruchomość, niezależnie od tego, jakiego jest wyznania i niezależnie od tego, czy przebywa na tym terenie, czy nie. Przyjęcie takiego rozwiązania, jak się tu proponuje, spowoduje, iż ta ustawa zostanie natychmiast zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego i jako sprzeczna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego z całą pewnością zostanie przez Trybunał uchylona. Zwracam państwu uwagę na te przepisy, które są po prostu skandaliczne i stanowią kuriozum legislacyjne."


Wypowiedź skomentował podsekretarz stanu w MŚ Piotr Otawski:

"W wyroku Trybunału Konstytucyjnego nie ma takiego zdania, które pani przed chwilą zechciała wypowiedzieć. To znaczy, że niezależnie od wszystkiego istnieje prawo do wyłączenia nieruchomości z obwodu łowieckiego. Trybunał powiedział tylko, że ograniczenia związane z prowadzeniem gospodarki łowieckiej muszą być proporcjonalne do prawa własności i że obecna ustawa nie spełnia warunków proporcjonalności, z punktu widzenia ochrony praw konstytucyjnie chronionych, m.in. prawa własności. Natomiast wnioski, które pani wysunęła, są nie tylko za daleko idące, ale są nieprawdziwe i nie było ich w orzeczeniu Trybunału".


Koordynator kampanii „Niech Żyją" Arkadiusz Glaas:


"Chciałem państwu powiedzieć o naszych dwóch najważniejszych postulatach, które – naszym zdaniem – projekt rządowy powinien uwzględnić, a nie uwzględnił (...).
Jednym z naszych postulatów do rządowego projektu, który nie został uwzględniony na etapie konsultacji społecznych, jest wprowadzenie zakazu dokarmiania. (...) Są niepodważalne dowody naukowe, że dokarmianie nie służy przyrodzie, a wręcz szkodzi. W sytuacji kiedy zwierzęta zarówno jeleniowate, jak i dziki osiągnęły absolutne nasycenie ekosystemów i mamy problem np. z dzikami, a ich dokarmianie tylko nam ten problem potęguje, uważamy, iż w prawie łowieckim jest miejsce na powszechny zakaz dokarmiania, tym bardziej że dokarmianie powoduje zapasożycenie zwierzyny łownej, powoduje roznoszenie gruźlicy bydlęcej. Dodam, że w praktyce dokarmianie to np. wywożenie odpadów z hipermarketów. Mamy na to dowody, mamy zdjęcie, które zebraliśmy w ciągu dwóch lat kampanii. To jest zgniły chleb, zgniłe owoce cytrusowe. To są obcięte głowy karpi z hodowli ryb. Na tym polega dokarmianie. Uważamy, że to nie służy przyrodzie. Naszych postulatów jest w sumie sześć.
A na koniec chcę państwu powiedzieć o bardzo ważnej kwestii, o której nikt w Polsce nie mówi, a mianowicie o amunicji ołowianej. Proszę państwa, w Polsce wystrzeliwują myśliwi 600 ton ołowiu rocznie. To jest więcej niż cały transport i przemysł polski emitują w ciągu roku. Nikt na to nie zwraca uwagi. Polska jest w tej chwili w mniejszości krajów w Europie, który nie posiada żadnego zakazu użycia ołowiu w amunicji. Jesteśmy w mniejszości. Większość krajów w Europie ma jakąś postać zakazu używania amunicji ołowianej. Amunicja ołowiana – co państwo zobaczą na str. 5 i 6 – znajduje się również w wyrobach z dziczyzny. Ołów w sposób niepodważalny szkodzi ludziom, poza tym, że zabija zwierzęta – przede wszystkim dzikie ptaki. Około 1 mln ptaków corocznie ginie w Europie z powodu wchłonięcia ołowiu. Natomiast od dwóch lat są niepodważalne dowody naukowe na to, że ołów za pośrednictwem dziczyzny jest zjadany przez ludzi, po wprowadzeniu do obrotu konsumpcyjnego."


Przedstawiciel Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot Tomasz Zdrojewski podjął ciekawą kwestię - strategicznej oceny oddziaływania na środowisko wieloletnich planów łowieckich. Niestety, nie dokończył on swej myśli:

"Chciałbym zwrócić uwagę na to, że projekt ustawy nie zawarł bardzo istotnej kwestii – obligatoryjnej strategicznej oceny oddziaływania na środowisko wieloletnich planów łowieckich. Taka obligatoryjna ocena jest konieczna w związku z prawem europejskim. Utrzymanie stanu projektowanej ustawy nie uwzględniającej takiej oceny jest wbrew prawu europejskiemu, ale także prawu polskiemu, a dokładnie art. 46 ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku, jego ochronie, udziale społeczeństwa, ochronie środowiska oraz ocenach oddziaływania na środowisko, a także art. 3..."